niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 1

Zostawiłam przeszłość za sobą i rozpoczęłam wszystko od nowa. Próbuję ignorować nachalne telefony od brata, który chcę bym wróciła do Luizjany. Rozumiem, że beze mnie został tam bez rodziny, lecz jest on otoczony ludźmi, którzy go kochają. Powinien zrozumieć mój wybór i to jak chcę by potoczyło się moje życie.

Londyn był dobrym wyborem, w końcu poczułam się normalna. Udało mi się odsunąć od tego całego chaosu, który mnie otaczał. Mimo, że jak na razie nie znam tutaj nikogo prócz współlokatorki, która widocznie za mną nie przepada. Rozmawia ze mną, lecz poza naszym pokojem jestem  dla niej obcą osobą. Akademik jest ogromny i łatwo jest się w nim zgubić. Jak na razie trudno jest mi się w nim odnaleźć, ale mam nadzieje, że od rozpoczęcia studiów się to zmieni.

Rozpoczęcie roku:

Nadszedł długo oczekiwany przeze mnie dzień. Czuję, że wydarzy się dzisiaj coś co zmieni moje życie. Tu w Londynie może znajdę kogoś kto pokocha mnie za to jaka jestem, a nie za to kim jestem, dlatego będę musiała trzymać to w tajemnicy jak najdłużej. Moje dotychczasowe nazwisko po ojcu zmieniłam na nazwisko mojej matki, aby nikt nie doszedł do mojej przeszłości. Chcę rozpocząć z czystą kartą. Najbardziej podoba mi się to, że wszyscy traktują mnie równo. W Stanach dla wszystkich nie byłam zwykłą dziewczyną tylko siostrą wielkiej gwiazdy hollywoodzkiej uwielbianej przez miliony. Tam nie mogłam poznać smaku prawdziwej przyjaźni. Mam nadzieje, że tutaj to się zmieni i uda mi się poznać znaczenie tego słowa.

Droga z akademika na uczelnie zajęła mi około 20 minut. Całe szczęście, że zaznałam się już z nią wcześniej, ponieważ nie mogłabym teraz liczyć na pomoc swojej współlokatorki, którą obchodziło tylko to czy jej fryzura wytrzyma pogodę za oknem lub czy nie oklapną jej włosy. Ja natomiast zamiast szykować się około 2 lub 3 godzin wystarczyło mi 30 minut i byłam gotowa do wyjścia. Po dotarciu na miejsce rozglądałam się za aulą, w której mieli zebrać się wszyscy uczniowie. Czułam się zagubiona wśród tylu ludzi. Uczelnia była ogromna, a ja nie miałam pojęcia, w którą stronę się udać. Kiedy próbowałam zaczepić kogoś  obok otrzymywałam jedynie cisze. Westchnęłam zrezygnowana i oparłam się o ścianę, czekając na kogoś pracującego w tym budynku. Zostałam wyrwana z zamyślenia przez dziewczynę,  której wcześniej nie zauważyłam.

-Hej, jestem Holy. Jesteś nowa? Nigdy wcześniej cię tutaj nie widziałam - zagadnęła mnie brunetka.

-Hej, a ja Cassie. Dopiero się tutaj wprowadziłam i mam problem z odnalezieniem auli. Ludzie tutaj nie są zbyt pomocni.

-Tak, rozumiem cię miałam tak rok temu. Możesz pójść ze mną jeśli chcesz.

-Byłabym bardzo wdzięczna – uśmiechnęłam się.

-Chodźmy pokażę ci wszystko – wzięła mnie pod rękę i pociągnęła za sobą.

-Tak właściwie to skąd jesteś? – spytała Holy, kiedy już znalazłyśmy się na auli.

-Przyjechałam ze Stanów. Moi rodzice stąd pochodzą i chciałam powrócić do rodzinnych korzeni.

-Zawsze chciałam pojechać do Stanów! Jak tam jest?

-Ah nic wielkiego, zwyczajne życie  -  mruknęłam, chcąc jak najszybciej zmienić temat.

-Ej Cassie widziałaś już..

-Hej Cassie – przerwał jej głos za mną. Odwróciłam się i mój wzrok napotkał uśmiechniętego chłopaka z brąz czupryną. – Jak tam u ciebie? Tak dawno cię nie widziałem – podszedł do mnie bliżej i przytulił na przywitanie.

Stop, stop, stop. Czy ja go znam? Jestem pewna, że nigdy w życiu go nie widziałam, a jeśli on wie kim jestem.

-Um.. to może ja was zostawię samych – puściła mi oczko i odeszła do grupki swoich znajomych.
-A ty jesteś? – spojrzałam na niego zdezorientowana.

-Jestem Bradley – objął mnie ramieniem – udawaj, że się znamy później ci wszystko wytłumaczę.

Przez cały monolog dyrektora Bradley stał obok mnie, wyglądał na bardzo skupionego i zamyślonego. Kiedy dyrektor zakańczał swoją przemowę chłopak uśmiechnął się do siebie i spojrzał w bok na grupkę chłopaków, stojących nie daleko nas.

-A teraz na zakończenie zapraszam na scenę naszych utalentowanych chłopców, których wszyscy już doskonale znamy! Oto przed nami Gold Flames!

Po zapowiedzi na scenę weszło czterech chłopaków ze swoimi instrumentami.

-1, 2, 3! – krzyknął jeden z nich, a następnie rozbrzmiała ich muzyka.

Nagle muzyka ucichła, a cała czwórka spoglądała po sobie i nie wiedziała co się dzieje.

-Teraz dopiero rozpocznie się zabawa – szepnął do mnie Bradley i wyciągnął mikrofon z tylniej kieszeni.

5 komentarzy:

  1. Ciekawie się zaczyna jeśli pojawią się nowe rozdziały informujcie ;) @myheroinelarry

    OdpowiedzUsuń
  2. Omg! Ale macie cudowny pomysł i jeszcze Brad i Shenae! <3
    Kurcze, piszcie kolejny rozdział! <3
    @TheAsiaShow_xx

    OdpowiedzUsuń
  3. omg kurcze serio mnie zaciekawiło. :D z niecierpliwością czekam na nexta. jakbyście mogły mnie informować o nowych rozdziałach to byłoby fajnie :) @bradly_boy

    OdpowiedzUsuń
  4. Rzeczywiście fajnie sie zapowiada ;)
    Moglybyscie mnie informować ? @JowitaGralak

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawie się zaczyna. Czekam na następny. ! :D

    OdpowiedzUsuń